2 dzień
Lubię te dni w których mogę zasnąć i obudzić się zgodnie z naturalnym rytmem. Nie budzi mnie hałas, budzik, telefon. Ciało samo robi to na co ma ochotę. W nocy dwa lub trzy razy poczułem zimno. Obudziły mnie drgawki, więc zarzuciłem kurtkę motocykową na nogi i dalej spałem.

Poranna procedura. Kurtka, kask, rękawiczki, kranik, czoke, zapłon i kopniak.
A dalej wioski, wioseczki i młyn w Działoszynie.
Trafiam też w miejscowości Kule na dopływ Liswarty.
https://maps.app.goo.gl/FGbjJZwrFpZ7eZ4b7
Nad rzeką spotykam terenówką młodych ludzi, którzy chcieli wczorajsze zaćmienie słońca spędzieć romantycznie. Chwila rozmowy z człowiem. Skąd dokąd czym...i lecę dalej.
Poranek wciąż chłodny, więc zajeżdżam w Widawie na stację zatankować, zjeść gorącego psa i napić się kawy. Ściągam kask i miła pani z obsługi zbyt długo mi sie przypatruje. Po nocy na ławce nie jestem zbyt "medialny". Przydługie włosy sterczącą we wszystkie strony, zarost przebija się przez skórę, ale gęba się uśmiecha

Wychodzę poza stację i słyszę śpiew księdza z megafonów. Zaskoczyło mnie to, ale z przyjemnością się tego słuchało. Miasteczko powoli się budzi do życia.
W Sieradzu odwiedzam Miejsca Pamięci Narodowej.

Byłoby nietaktem ominąć taką atrakcję

Potem ładny Uniejów ze swoim rozbudowanym zapleczem wypoczynkowym.

Tu z przykrością stwierdzam, że rzeka zaczyna przybierać niezbyt przejrzystą barwę.
Wreszcie trafiam na przeprawę promową
Pan obsługujący prom bardzo miło reaguje na informację, że mam chęć jechać małym bączkiem od żródła do ujścia rzeki z którą on jest na co dzień. I informuje mnie, że kawałek dalej jest drugi prom z napędem spalinowym. Więc kilka klików w telefonie i po chwili jestem na miejscu.

Widzę kartkę z napisem AWARIA. Słyszę człowieka z obsługi, że prom nie pracuje...po chwili jednak coś tam mamrocze i odpala disla. Podpływa do mnie i się tłumaczy jakoś dziwnie

Daje się wyczuć mocne niedysponowanie, choć rozmowa się toczy a prom spełnia swoje zadanie

Ahhh

Coraz bliżej domu już jestem, a rzeka coraz szersza się robi. Powoli przejeżdżam przez ładne miasteczka, które rozbudowały się wzdłuż rzeki. W Pyzdrach mam mały interes do zrobienia, więc na chwilę i tu zajeżdżam.

W Borzykowie szyba fota na starej granicy.

Niestety w Wielkopolsce zabudowa staje coraz gęstsza i trudniej mi się jedzie wzdłuż rzeki. Może to zmęczenie południowe lub cokolwiek innego. Postanawiam mocno zjechać z trasy i polecieć na pólnoc najszybszą trasą do Obornik Wpadam na eSkę i lecę całe 80 km/h. Omijam cały Poznań i czuję się z tym trochę źle:/ Może za jakiś czas spróbuję tą trasę uzupełnić płynąc kajakiem

Znów trafiam tam gdzie powinienem, czyli nad rzekę

Znajomy Sieraków mówi mi, że dom jest już tylko kawałek ode mnie.

Ale wciąż jest ciepło i jakoś tak swojsko mi się już jedzie
Spóźniam się na ostatni dziś prom...

Zaczynam rozglądać się za jakimś miejscem do spania
Ten czas to końcówka żniw. Na polach mnóstwo snopków siana, więc chęć spędzenia nocy na polu, z dala od ludzi staje się tak łatwa do spełnienia.

Turlam do siebie dwa snopki, przerzucam je na bok i wskakuję na górę.
