Panta rhei.

Krótsze lub dłuższe wyjazdy.
Awatar użytkownika
Artek
swobodny rider
swobodny rider
Posty: 2562
Rejestracja: 09.10.2011, 16:33
Lokalizacja: ZMY

Panta rhei.

Post autor: Artek »

Wszystko płynie.

1 iskra.
Kilka lat temu ( :cool: jak ten czas płynie...) kręciłem się rowerem po okolicy domu w którym czasem bywałem. Przystanąłem na chwilę koło kapliczki i z ciekawością odczytałem napis na kamiennej płycie...Hmmm ciekawe...A gdyby tak...

2.iskra.
W drodze rodzinnych roszad majątkowych stałem się posiadaczem niewielkiego motocykla, którym syn uczył się jeździć w lekkim offie. Raz przyjechał z lekko zgiętą kierownicą. Więc aby trochę zbastował wymyśliłem remont silnika. Remont się "nie udał" i trzeba było motor postawić u zaprzyjaźnionego :grin: mechanika. I tak sobie stał tam dłuższą chwilę :lol: W sumie mi się nie spieszyło, syn przesiadł się na auto i przy okazji się nie połamał :ok: Ale nadeszła chwila, że trzeba było motor przerejestrować a do tego niezbędny jest przegląd. W urzędzie odprawili mnie z kwitkiem, więc wpadłem w lekką panikę. Telefon do zaprzyjażnionego :grin: mechanika i po dwóch tygodniach sprowadziłem motor do garażu. Przy okazji zaprzyjaźniony :grin: mechanik odpowiednio dobrał dysze paliwowe w nowym gaźniku. :thanks: Dostałem też zalecenie aby gdzieś dalej się przejechać aby sprawdzić czy tłok nie puchnie:)
Przegląd zrobiony, papiery w urzędzie wyprostowane i postawiłem go pod ścianę w garażu choć patrzyłem na niego z chęcią :crossy:

3 iskra.
We wtorek biorę czternastoletniego siostrzeńca na kajaki nad Drawę. Bierzemy kajak, dwa wiosła i rano przy niezbyt dobrej pogodzie zaczynamy spływ z Drawna do Bogdanki. 6h po dość wymagającej rzeczce. Dla młodego to pierwszy raz i trochę się obawiałem o tego dzieciaka wychowywanego pod spódnicą...
Kilka razy go upominam, tłumaczę i jak mantrę powtarzam: "Patrz gdzie chcesz płynąć". Wyjaśniam że podobne zasady obowiazują na motocyklu ( młody jest w trakcie robienia prawka na mofa, czyli motorower do 25 km/h).
Po jakieś dwóch godzinach z tym matołkiem lekko się poddaję i siedząc z tyłu kajaka tylko w trudniejszych momentach mu pomagam i steruję tą balią :ysz: Na rzece włączają mi się egzystencjonalne rozkmniny. Życie jak rzeka. Gdzieś się zaczyna i kończy. Mamy wpływ na to jak przechodzimy przez życie, przez wszystkie trudności i spokojniejsze okresy. Widzimy na swojej drodze ślady po swoich poprzednikach i ich zmagania o przetrwanie. Podobnie jak w rzece na kajaku widzimy ślady wioseł na brzegu, otartych konarów drzew pod wodą. Można się zmachać chaotycznie próbując nadać kierunek kajakowi. Można też przy pomocy odrobiny inteligencji nadać kierunek wiosłami. Życie i tak się toczy. Łatwiej jest we dwójkę dobrze dobranym ludziom przejść przez trudniejsze momenty w życiu. Wspieramy się nawzajem i dążymy do jednego celu. Trudniej zaś, gdy jedno psuje pracę drugiego a niedopasowanie dwojga ludzi w kajaku powoduje wzajemne męczenie się partnerów.
Siostrzeniec w tym wieku nadaje się co najwyżej pod dolny pokład galery :whip: Męczę się z nim i wiem, że będzie mi marudził przez kilka następnych wolnych dni...Wieczorem wracamy do domu a ja pakuję do małego plecaka bieliznę na zmianę, śpiwór, kosmetyczkę, leathermana i powerbank.
Nie mam zamiaru sobie popsuć wychowywaniem nie swojego dziecka ostatnich dni tak bardzo cennych dla mnie wakacji.
4260
XL125R' 86r. koła 21"/18". 12V, 6 biegów i kopniak.
T max 500+Xl125R'86+e-rewer
Awatar użytkownika
Artek
swobodny rider
swobodny rider
Posty: 2562
Rejestracja: 09.10.2011, 16:33
Lokalizacja: ZMY

Re: Panta rhei.

Post autor: Artek »

1 dzień.
Pianiem budzi mnie tuż przed świtem kogut sąsiada. Czekam jeszcze chwilę i po cichu wychodzę z mieszkania.
Kurtka, kask, rękawiczki, kranik, odrobinę czoke, kluczyk i na końcu mocny kopniak. Chwilę pyrka sobie motorek i powoli ruszam w stronę Zawiercia, gdzie swoje źródło ma Warta.
Po kilkudziesięciu kilometrach pierwsze tankowanie i gorąca kawa. Zimno w ręce jak cholera, a mam tylko zwykłe mechanixy. Na stacji przewija się dużo ludzi i wszyscy narzekają na zimno i zapowiadają ochłodzenie. Ja nawet pogody nie sprawdziłem i... będzie co będzie.
Dolatuję do Poznania i zachodzę do salonu hondy bo przez okno wystawowe widziałem starą afrykę :wub:
4262
SALONOWA
Pytam też o nowego trampka z e-cutch. Pan proponuje jazdę próbną i oczywista korzystam! Mam 2h :crossy:
Z Poznania lecę na Kórnik i dopiero tu włączam telefon, żeby znaleźć najszybszą trasę omijającą autostrady. Włącza mi się płaski mózg i dopiero za Częstochową czuję lekkie zmęczenie i głód. Staję na kebsa i kontynuję jazdę w stronę źródła.
4263
Jest już późne popołudnie i patrząc na osmanda ruszam wzdłuż tego niewielkiego jeszcze strumienia. Nie mam żadnego planu ani tracka. Po prostu będę starał się trzmać rzeki najbliżej jak się da. Muszę zameldować się w domu w piątek wieczorem.
Po kilku kilometrach przejeżdżam pierwszy mostek, pierwsze urządzenia hydrotechniczne i jezioro Porajskie nad brzegiem którego jest dużo odpoczywających po upalnym dniu ludzi.
4264
4265
W Kolonii Borek widzę na jednym z mostów pierwszy znak z nazwą rzeki.
4266.
Przebijam się przez Częstochowę i widzę bardzo dużo ludzi, którzy jak zahipnotyzowani patrzą w stronę słońca. Wyjeżdżam za miasto i dziwię się czemu na poboczach, polach stoją ludzie i patrzą na słońce :omg: Po chwili sam już zauważam małe zaćmienie...ale jadę dalej i nawet się nie zatrzymuję. Na bocznych drogach napotykam drobne utrudnienia.
4267
Odbijam drogą w lewo i wjeżdżam w las. Coraz gorsza piaszczysta droga prowadzi mnie w nieznane. Zaczyna się szybko ściemniać a ja rozglądam się za jakimś miejscem do spania. Cokolwiek, gdzie mógłbym położyć śpiwór i zasnąć pod gołym niebem.
Po kilku kilometrach trafiam na znaki informujące o miejscu kempingowym. Są dwie wiaty, jest i rzeka :wink:
Rozglądam się i coś mi świta w głowie, że już tu kiedyś byłem...
Widocznie tak chciał Bóg :cool: https://maps.app.goo.gl/CdxnMm3DY3C5is5B6
Kładę się na ławce pod wiatą już w zupełnych ciemnościach. Patrze w rozgwieżdżone niebo i drugi raz w życiu widzę kosmiczny pociąg Elona. Po chwili zjawia się młodzież i mówią do siebie głosem Czubówny :sex: Uśmiecham się pod nosem i wiem, że szybko skończy się ten kwadrans akademicki :haha:
Jest piękna ciepła noc, gwiazdy co chwilę spadają a moje oczy się zamykają.
Ostatnio zmieniony 23.08.2026, 13:56 przez Artek, łącznie zmieniany 1 raz.
T max 500+Xl125R'86+e-rewer
Awatar użytkownika
magneto
pogłębiacz bieżnika
pogłębiacz bieżnika
Posty: 895
Rejestracja: 28.07.2013, 21:03
Lokalizacja: Olsztyn

Re: Panta rhei.

Post autor: magneto »

Fajnie - małym w taką wyrypę :thumbsup:
Ale takie pytanie:
Czy to "wszystko" gdzieś dalej dopłynęło ?
(w sensie - Pisz Pan dalej...)
Psy szczekają, a motocykl jedzie dalej...
Awatar użytkownika
Qter
oktany w żyłach
oktany w żyłach
Posty: 3536
Rejestracja: 12.05.2011, 12:07
Lokalizacja: Reguły

Re: Panta rhei.

Post autor: Qter »

Popieram przedmówcę... Brak planu brzmi jak plan :)

Pzdr

Qter
Geniusz tkwi w prostocie...

we don't cry very hard
Awatar użytkownika
Artek
swobodny rider
swobodny rider
Posty: 2562
Rejestracja: 09.10.2011, 16:33
Lokalizacja: ZMY

Re: Panta rhei.

Post autor: Artek »

Muszem popłacować :swieczki: :lol:
W weekend coś skrobnę bo jeszcze dwa dni jechałem...i dojechałem.
T max 500+Xl125R'86+e-rewer
Awatar użytkownika
Artek
swobodny rider
swobodny rider
Posty: 2562
Rejestracja: 09.10.2011, 16:33
Lokalizacja: ZMY

Re: Panta rhei.

Post autor: Artek »

2 dzień

Lubię te dni w których mogę zasnąć i obudzić się zgodnie z naturalnym rytmem. Nie budzi mnie hałas, budzik, telefon. Ciało samo robi to na co ma ochotę. W nocy dwa lub trzy razy poczułem zimno. Obudziły mnie drgawki, więc zarzuciłem kurtkę motocykową na nogi i dalej spałem.
4269
Poranna procedura. Kurtka, kask, rękawiczki, kranik, czoke, zapłon i kopniak.
A dalej wioski, wioseczki i młyn w Działoszynie.
Trafiam też w miejscowości Kule na dopływ Liswarty. https://maps.app.goo.gl/FGbjJZwrFpZ7eZ4b7
Nad rzeką spotykam terenówką młodych ludzi, którzy chcieli wczorajsze zaćmienie słońca spędzieć romantycznie. Chwila rozmowy z człowiem. Skąd dokąd czym...i lecę dalej.
Poranek wciąż chłodny, więc zajeżdżam w Widawie na stację zatankować, zjeść gorącego psa i napić się kawy. Ściągam kask i miła pani z obsługi zbyt długo mi sie przypatruje. Po nocy na ławce nie jestem zbyt "medialny". Przydługie włosy sterczącą we wszystkie strony, zarost przebija się przez skórę, ale gęba się uśmiecha :smile: Wychodzę poza stację i słyszę śpiew księdza z megafonów. Zaskoczyło mnie to, ale z przyjemnością się tego słuchało. Miasteczko powoli się budzi do życia.
W Sieradzu odwiedzam Miejsca Pamięci Narodowej.
4270
Byłoby nietaktem ominąć taką atrakcję :cool:
4271
Potem ładny Uniejów ze swoim rozbudowanym zapleczem wypoczynkowym.
4272
Tu z przykrością stwierdzam, że rzeka zaczyna przybierać niezbyt przejrzystą barwę.
Wreszcie trafiam na przeprawę promową :ok:

4273
Pan obsługujący prom bardzo miło reaguje na informację, że mam chęć jechać małym bączkiem od żródła do ujścia rzeki z którą on jest na co dzień. I informuje mnie, że kawałek dalej jest drugi prom z napędem spalinowym. Więc kilka klików w telefonie i po chwili jestem na miejscu.
4274
Widzę kartkę z napisem AWARIA. Słyszę człowieka z obsługi, że prom nie pracuje...po chwili jednak coś tam mamrocze i odpala disla. Podpływa do mnie i się tłumaczy jakoś dziwnie :omg: Daje się wyczuć mocne niedysponowanie, choć rozmowa się toczy a prom spełnia swoje zadanie :haha: Ahhh :impreza:
Coraz bliżej domu już jestem, a rzeka coraz szersza się robi. Powoli przejeżdżam przez ładne miasteczka, które rozbudowały się wzdłuż rzeki. W Pyzdrach mam mały interes do zrobienia, więc na chwilę i tu zajeżdżam.
4275
W Borzykowie szyba fota na starej granicy.
4276
Niestety w Wielkopolsce zabudowa staje coraz gęstsza i trudniej mi się jedzie wzdłuż rzeki. Może to zmęczenie południowe lub cokolwiek innego. Postanawiam mocno zjechać z trasy i polecieć na pólnoc najszybszą trasą do Obornik Wpadam na eSkę i lecę całe 80 km/h. Omijam cały Poznań i czuję się z tym trochę źle:/ Może za jakiś czas spróbuję tą trasę uzupełnić płynąc kajakiem :niewiem:
Znów trafiam tam gdzie powinienem, czyli nad rzekę :haha:
4277
Znajomy Sieraków mówi mi, że dom jest już tylko kawałek ode mnie.
4278
Ale wciąż jest ciepło i jakoś tak swojsko mi się już jedzie :crossy:
Spóźniam się na ostatni dziś prom...
4279
Zaczynam rozglądać się za jakimś miejscem do spania :cool:
Ten czas to końcówka żniw. Na polach mnóstwo snopków siana, więc chęć spędzenia nocy na polu, z dala od ludzi staje się tak łatwa do spełnienia.
4280
Turlam do siebie dwa snopki, przerzucam je na bok i wskakuję na górę. :yaho:
Ostatnio zmieniony 23.08.2026, 21:12 przez Artek, łącznie zmieniany 1 raz.
T max 500+Xl125R'86+e-rewer
Awatar użytkownika
Artek
swobodny rider
swobodny rider
Posty: 2562
Rejestracja: 09.10.2011, 16:33
Lokalizacja: ZMY

Re: Panta rhei.

Post autor: Artek »

Dzień 3
Budzę jak zwykle o świcie. Ale jest mi tak dobrze, że obracam się plecami do słońca i dosypaim jeszcze 2 godziny. Słońce zaczyna już mocniej dogrzewać ciemny śpiwór. Odkrywam się zupełnie i po prostu leże patrząc w czyste niebo. Zapach słomy, pola i czystego powietrza sprawia, że jest mi po prostu dobrze.

Kurtka, kask, rękawiczki, odrobina czoke, zapłon i kopniak. W Międzychodzie kupuję bułkę i kefir. Stamtąd lecę całkiem przyjemną drogą 199 na zachód. Co chwilę dostrzegam w oddali wijącą się już sporą rzekę.
4281
Po drodze ciekawostki lokalne przy których zatrzymuję się na chwilę.
4282
W Skwierzynie pytam kumpla czy nie ma ochoty przejechać się ze mną motorem. Niestety, ten nadopiekuńczy tata :dupa: musi pilnować dziecka :haha: A mogło być tak fajnie :bija:
Bocznymi drogami dojeżdżam do Gorzowa Wielkopolskiego i jadę w stronę centrum, aby przy okazji spałaszować bułkę z pieczarkami.
4283
Odbijam na południe i wjeżdżam na wały powodziwe. Droga bardzo przyjemna i bardzo blisko rzeki. Ciut za szybko lokalesi latają z naprzeciwka, ale jakoś się mieścimy na tej wąskiej drodze.
4284
W Kostrzyniu nad Odrą przejeżdżam nowo wybudowany most, który jest zarazem ostanim na mej drodze.
4285

Tu kończy się moja droga. Warta ( z prawej) wpływa do Odry ( z lewej).
4286
Po wyjściu z Kostrzyna Odra płynie przez Międzyodrze, tworząc rozgałęziony system ramion (w tym Odrę Zachodnią i Wschodnią), przepływa przez Szczecin i Zalew Szczeciński, zanim ostatecznie po blisko 230 kilometrach wpada do morza.
T max 500+Xl125R'86+e-rewer
Awatar użytkownika
Artek
swobodny rider
swobodny rider
Posty: 2562
Rejestracja: 09.10.2011, 16:33
Lokalizacja: ZMY

Re: Panta rhei.

Post autor: Artek »

Podsumowując.
Czasem #bezplanu też jest fajne. Te kilka dni wolnych znalazłem w te wakacje, ponieważ brat miał ślubować. Niestety w ostatnim tygodniu trzeba było przełożyć imprezę "na później". Bardzo odpocząłem psychicznie po prostu spokoje jadąc od świtu do zmierzchu. Choć dupa bolała jeszcze ze 2 dni. Chyba wreszcie się przełamię i kupię spodenki na rower i będę ich używał także do takich długich wycieczek na tym bączku. Spanie pod gołym niebem jest super! Prędkość marszowa bączka to 70 km/h. Można i ciut szybciej, ale mi trochę szkoda tego czterdziestoletniego motorka bardziej męczyć. Przy tej prędkości spalał średnio ok.2,6 litra. Zbiornik starcza na ponad 300 kilometrów. Nic się nie zepsuło, nic nie odpadło :lol: Zrobiłem ponad 1400 kilometrów w 3 dni. Miałem tylko jedną sytuację podbramkową, gdy młoda siksa wyskoczyła z podporządkowanej/lewej. Powiedziałem jej, że to zły pomysł na podrywanie starszych panów :haha: i jakoś się rozjechaliśmy :yaho:
Zachęcam do takich wycieczek po naszym kraju bocznymi drogami wzdłuż rzek, starych granic Polski a także w poszukiwaniu lokalnych ciekawostek.

Jeszcze raz dziękuję mojemu zaprzyjaźnionemu :grin: mechanikowi.
T max 500+Xl125R'86+e-rewer
ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości