KOMI Respublika przedsmak WORKUTY

Relacje i zdjęcia z zagranicznych wypraw.

Re: KOMI Respublika przedsmak WORKUTY

Postprzez Sylwek » 13.01.2018, 23:28

Heniu, chyba skuszę się na ten wypasiony obiad w Korzwie.. Na lawasz również..
Reszta niestraszna :grin: .
Sylwek
czyściciel nagaru
czyściciel nagaru
 
Posty: 502
Obrazki: 95
Rejestracja: 13.03.2012, 11:08
Miejscowość: Lisków
Mój motocykl: XL600V

Re: KOMI Respublika przedsmak WORKUTY

Postprzez pete17 » 14.01.2018, 07:35

No nie wiem...Sylwek ja bym się Siergieja troszkę obawiał...tzn nie jego tylko ilości alkoholu który się z nim pojawia :impreza:
Lubię motory...wszystkie.
pete17
rozmawiający z silnikiem
rozmawiający z silnikiem
 
Posty: 416
Rejestracja: 23.08.2016, 07:18
Miejscowość: Pabianice
Mój motocykl: XL700V

Re: KOMI Respublika przedsmak WORKUTY

Postprzez henry » 14.01.2018, 11:58

Sylwek napisał(a):Heniu, chyba skuszę się na ten wypasiony obiad w Korzwie.. Na lawasz również..
Reszta niestraszna :grin: .

pete17 napisał(a):No nie wiem...Sylwek ja bym się Siergieja troszkę obawiał...tzn nie jego tylko ilości alkoholu który się z nim pojawia :impreza:

Trzeba opracować właściwą taktykę, np. czterech na jednego i wtedy damy radę :grin:
Sylwek, cieszę się :crossy: :ok:
GMOLE DO XL 600 i XL 700 i Afryki ... robię
504894578
Awatar użytkownika
henry
swobodny rider
swobodny rider
 
Posty: 2893
Obrazki: 3
Rejestracja: 12.06.2008, 22:12
Miejscowość: INOWŁÓDZ

Re: KOMI Respublika przedsmak WORKUTY

Postprzez henry » 17.01.2018, 16:50

Dzień 14
28 lipca 2017 Piątek

Napoleon musiał się wycofać, Hitler dostał solidne manto, my też niestety Workuty nie zdobyliśmy, a i z Siergiejem równać się nie możemy, dlatego też, dyplomatycznie musimy się wycofać, czas na odwrót.
Czas płynie nieubłaganie, wszystko kiedyś się kończy i to co złe i to co dobre, a to co przeżyliśmy do tej pory, było bardzo dobre. Wydarzenia, przygody, ludzie. Nawet w najśmielszych marzeniach, trudno by było przypuszczać, zaplanować, że coś takiego się wydarzy. Niby taka zwykła sprawa, stan wody w rzece, niewłaściwa informacja i mogli byśmy być w Peczorze w całkiem innym miejscu w zupełnie innej sytuacji. Myślę, że to jest cały urok podróżowania, a szczególnie podróżowania na wschód – miejsca, sytuacje i najważniejsze w tym wszystkim, ludzie. Otwarci, serdeczni, uczynni,
zawsze gotowi nieść pomoc, ciekawi świata. Takich ludzi spotykaliśmy na swojej drodze i wszystkim tego życzymy.

My pakujemy nasze skromne manele, a w tym czasie Nela przygotowuje śniadanie.
Żegnamy się ze wszystkimi, wymieniamy telefonami i czas ruszać, od teraz zaczyna się droga powrotna. W drodze do Korzwy przejechaliśmy 3400 km. mniej więcej tyle samo przed nami.
Jadę z Dafikiem pokazać mu, gdzie znajduje się ta nieszczęsna (albo szczęśliwa) dla nas przystań promowa.

Image

Tutaj, w najdalszym punkcie naszej podróży, chcę jeszcze raz podziękować Motomaxowi za komplet opon do mojego Trampka. Służyły bardzo dobrze, nie było z nimi żadnych problemów i w całkiem dobrym stanie wróciły do domu. DZIĘKI MAX!!!

Lecimy na stację zatankować (stacja znajduje się za Korzwą w kierunku na Usinsk), potem jeszcze zaopatrzenie w sklepiku i możemy spokojnie jechać.
Pogoda całkiem niezła, a drogę już przecież znamy, czyli wszystko ma być ok.
Z Korzwy do Czikszino, szuter.

Image

Image

Z Czikszino do Kadrzerom, asfalt.

Image

Image

Jeszcze gdzieś przed Kadrzerom, pogoda się lekko psuje, aż w końcu zaczyna padać na tyle mocno, że zmuszeni jesteśmy ubrać deszczówki. Do Kadrzetrom, asfaltem, idzie nam całkiem dobrze, ale za Kadrzerom zaczyna się „zimnik”... no i wtedy się zaczyna ...

Image

Image

Image

To nie jest mokry piasek ... to nie jest mokra ziemia … to jest mokra, wodnista, śliska maż, coś w rodzaju glinki oblepiającej wszystko, powodującej ciągłe uślizgi.
Prędkość spada do minimum … jedynka, czasem dwójka, tyle żeby jakoś posuwać się do przodu.
Najczęściej jedziemy „na listonosza”, cały czas przebierając nogami.

Kilometr, dwa, dziesięć … pewnie gdybyśmy wiedzieli, że na „zimniku” spotka nas deszcz, kupilibyśmy chętnie dwie flaszki i zostali u Siergieja, a tak …
To dopiero początek „zimnika” a my już jesteśmy zmęczeni, co będzie dalej ???
Przy drodze widzimy opuszczony budynek z dużym gankiem, zjeżdżamy tam żeby chwilę odpocząć, ale … nawet odpocząć nie możemy. Wszystkie komary z najbliższej i najdalszej okolicy siedzą właśnie pod tym dachem. Nie można zdjąć rękawic, nie ma sensu uchylać szybu kasku, można jedynie postać chwilę z zaparowaną szybą, a najlepiej wsiadać i jechać dalej.
No to jedziemy … a deszcz pada cały czas …

Image

Image

Image

Image

Image

Nie tylko my poruszamy się po tej „drodze”. Jeżdzi tu również sprzęt ciężki i osobówki.
To jest Rosja właśnie …

Image

Image

Image

Dwadzieścia … trzydzieści kilometrów … jazda na takim dystansie z opuszczonymi nogami powoduje, że Dafika zaczynają łapać skurcze. Poza tym, cały czas jesteśmy spięci, ani chwili luzu, a to powoduje szybko narastające zmęczenie. W końcu … musimy się jednak zatrzymać … mimo wszystko, musimy zmienić pozycję, rozprostować szczególnie nogi, dać odpocząć rękom.

Image

Image

Image

Deszcz cały czas pada ... ale my przecież nie mamy odwrotu ... musimy przeć naprzód, dopóki sił starczy. A co, jeżeli nie starczy ? Czy będziemy musi rozbijać namiot w takich warunkach ? Zobaczymy.
Trzydzieści … czterdzieści kilometrów … to jest Rosja właśnie …

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Obaj jesteśmy zmęczeni i mnie również zaczynają łapać skurcze w nogi, ale Dafik ma po prostu dość, jest na granicy wytrzymałości, musimy coś z tym zrobić.
Pyta mnie, jak daleko do Iraela, do asfaltu.
Mówię, że jeszcze trzy, może cztery zakręty i „zimnik” się skończy (sam w to nie wierzę).

Image

Image

Image

Kolejne dziesięć kilometrów i dziesięć zakrętów, a asfaltu nadal nie ma … a sił coraz mniej ...
Dafik ma do mnie żal, że go oszukałem … miały byś trzy zakręty, a tu końca nie widać.
Błoto, błoto, cały czas błoto … Wiem, że mimo wszystko, pomimo skrajnego zmęczenia, Dafik ma jeszcze ochotę i siłę na żarty.
Ale to, to już prawdziwy absurd, groteska w czystej postaci … to jest Rosja właśnie...

Image

Image

W końcu … w końcu … jest ten upragniony … ten wymarzony asfalt … czyli, jesteśmy w Iraelu, więc jest szansa, że do Uchty dotrzemy, chociaż to jeszcze 150 km.

Image

Image

Image

Jedziemy … zmęczeni … skrajnie wyczerpani … przemoczeni, ale musimy dotrzeć do celu, do Uchty, do hotelu, bo tam grzejnik w łazience jest ciepły nawet latem, a to w tej chwili jest nam potrzebne najbardziej. Prysznic, ciepły grzejnik i łóżko.
Po dniu dzisiejszym, czas na kolejne wnioski – przeciw deszczówka. Dafik ma kombinezon, ja mam spodnie wędkarskie i dwie kurtki, niby przeciwdeszczowe. Po dniu jazdy w deszczu, ja jestem przemoczony na wylot, majtki mokre, koszulka mokra. Dafik jest mokry częściowo, a najbardziej od własnego potu. Jeżeli planujemy jazdę w takie tereny, lepiej wyposażyć się w odzież przeciwdeszczową dobrej jakości, koniecznie oddychającą. Jest to wskazane dla własnego zdrowia.
My praktycznie, mieliśmy tylko jeden dzień jazdy w deszczu. Co by było, gdyby padało dwa, trzy dni ?
Prawdopodobnie, skończyło by się jakimś przeziębieniem i nawet goriłka by nam nie pomogła.

Image

Deszcz przestaje padać jakieś dwadzieścia kilometrów przed Uchtą. Ostatkiem sił dojeżdżamy do znanego nam hotelu „Czibiu”, a w recepcji przyjmuje nas ta sama, znajoma dziewczyna.

Image

Po zalogowaniu się do pokoju (ten sam co poprzednio, na czwartym piętrze), pierwsze co robimy, to oczywiście zrzucamy z siebie mokra ciuchy (część idzie na grzejnik, część do prania), a potem gorący prysznic. Potem, ubieramy świeże, suche i ciepłe ciuszki i idziemy do marketu obok, po zaopatrzenie.
Na naszym stole znajduje miejsce: chleb, kiełbasa ... krakowska – najlepsza z tych które tam mają, ale i tak daleko im do naszych smaków. A poza tym: koreczki śledziowe (niebywale smaczne), dwie konserwy mięsne, słoik korniszonów, paczka ciastek, mleko, jogurt, paczka ciastek, woda no i jakże by inaczej, flaszka. Jeden kieliszek, drugi … trzeci … organizm szybko nabiera temperatury … będzie dobrze.

Image

Image

Image

Przy okazji pobytów w rosyjskich hotelach, a było ich przecież kilka, zawsze włączaliśmy telewizor żeby obejrzeć dziennik, czyli wiadomości. Tak jak wszędzie, prezentowane były normalne informacje z kraju, jak i wiadomości (najczęściej negatywne) z zachodniej Europy i USA, ale to raczej oczywiste i tego się spodziewaliśmy. Moją uwagę zwróciło coś jeszcze: w każdym dzienniku, pewien czas poświęcony był wojsku, armii, wojnie ojczyżnianej. Nowe samoloty, nowe podwodne okręty atomowe, nowe czołgi, rakiety. Dziennikarze pływają, latają, strzelają, prezentując i pokazując w ten sposób ludowi, że są silni, są mocni, są mocarstwem i to tutaj właśnie idą pieniądze, których państwu brakuje na inne sprawy.
To samo mówił Denis w pociągu, jesteśmy sami, wszyscy dybią na nasze kozy, na wszystko nam nie wystarczy, ludzie muszą radzić sobie sami. No i jakoś sobie radzą. To Rosja właśnie jest …

Image

Dystans 310 km. Temperatura 28 – 18 oC
Ostatnio edytowany przez henry, 18.01.2018, 09:14, edytowano w sumie 1 raz
GMOLE DO XL 600 i XL 700 i Afryki ... robię
504894578
Awatar użytkownika
henry
swobodny rider
swobodny rider
 
Posty: 2893
Obrazki: 3
Rejestracja: 12.06.2008, 22:12
Miejscowość: INOWŁÓDZ

Re: KOMI Respublika przedsmak WORKUTY

Postprzez Bubba » 17.01.2018, 19:03

Spadłem z sofy widzac zdjecie ze znakami posrodku niczego :)
Awatar użytkownika
Bubba
Nowicjusz
Nowicjusz
 
Posty: 19
Rejestracja: 22.04.2017, 08:38
Mój motocykl: XL600V

Re: KOMI Respublika przedsmak WORKUTY

Postprzez pete17 » 17.01.2018, 19:21

310 kilometrów w takich warunkach?... :resp: :resp:
Lubię motory...wszystkie.
pete17
rozmawiający z silnikiem
rozmawiający z silnikiem
 
Posty: 416
Rejestracja: 23.08.2016, 07:18
Miejscowość: Pabianice
Mój motocykl: XL700V

Re: KOMI Respublika przedsmak WORKUTY

Postprzez Marcinnn6 » 17.01.2018, 21:23

Droga błotna zajebista :grin: Ale obładowanym motocyklem to już nie tak kolorowo, no i dystans męczy. A Dafikowi to tylny laczek chyba też nie pomagał w tej brei
Awatar użytkownika
Marcinnn6
czyściciel nagaru
czyściciel nagaru
 
Posty: 550
Rejestracja: 18.06.2016, 12:03
Miejscowość: Zgierz
Mój motocykl: XL600V

Re: KOMI Respublika przedsmak WORKUTY

Postprzez toper » 17.01.2018, 21:31

Image

... po minie Wieśka można wywnioskować, że zagłębił by się w tą suchą i ciepłą wełne :smile:
Awatar użytkownika
toper
rozmawiający z silnikiem
rozmawiający z silnikiem
 
Posty: 470
Rejestracja: 16.09.2012, 17:47
Miejscowość: Dębica
Mój motocykl: XL600V

Re: KOMI Respublika przedsmak WORKUTY

Postprzez marcopolo » 18.01.2018, 08:13

henry napisał(a):Jeżeli planujemy jazdę w takie tereny, lepiej wyposażyć się w odzież przeciwdeszczową dobrej jakości, koniecznie oddychającą. Jest to wskazane dla własnego zdrowia.
My praktycznie, mieliśmy tylko jeden dzień jazdy w deszczu. Co by było, gdyby padało dwa, trzy dni ?
Prawdopodobnie, skończyło by się jakimś przeziębieniem i nawet goriłka by nam nie pomogła.


Jedyne co tak naprawdę oddycha to GORETEX a i to nie w każdych warunkach. Jedyne co nie przemaka to zwykła folia PCV ale nie oddycha. GORETEX jest drogi i zajmuje za dużo miejsca, a poza tym i tak prędzej czy później przemoknie. Folia nie wchodzi w rachubę więc CO??? Co nadaje się na prawdziwą przeciwdeszczówkę???

PS Zamierzałem poczekać do ostatniego odcinka i przeczytać całość ale nie wytrzymałem :wink:
marcopolo
osiedlowy kaskader
osiedlowy kaskader
 
Posty: 113
Rejestracja: 07.04.2017, 07:01
Mój motocykl: XL700V

Re: KOMI Respublika przedsmak WORKUTY

Postprzez Sylwek » 20.01.2018, 09:26

marcopolo napisał(a):Co nadaje się na prawdziwą przeciwdeszczówkę???

Samochód :smile: .
Sylwek
czyściciel nagaru
czyściciel nagaru
 
Posty: 502
Obrazki: 95
Rejestracja: 13.03.2012, 11:08
Miejscowość: Lisków
Mój motocykl: XL600V

Re: KOMI Respublika przedsmak WORKUTY

Postprzez pete17 » 20.01.2018, 18:50

Sylwek napisał(a):
marcopolo napisał(a):Co nadaje się na prawdziwą przeciwdeszczówkę???

Samochód :smile: .

:ok: :haha:
Lubię motory...wszystkie.
pete17
rozmawiający z silnikiem
rozmawiający z silnikiem
 
Posty: 416
Rejestracja: 23.08.2016, 07:18
Miejscowość: Pabianice
Mój motocykl: XL700V

Re: KOMI Respublika przedsmak WORKUTY

Postprzez henry » 21.01.2018, 11:15

marcopolo napisał(a):
henry napisał(a):Jeżeli planujemy jazdę w takie tereny, lepiej wyposażyć się w odzież przeciwdeszczową dobrej jakości, koniecznie oddychającą. Jest to wskazane dla własnego zdrowia.
My praktycznie, mieliśmy tylko jeden dzień jazdy w deszczu. Co by było, gdyby padało dwa, trzy dni ?
Prawdopodobnie, skończyło by się jakimś przeziębieniem i nawet goriłka by nam nie pomogła.


Jedyne co tak naprawdę oddycha to GORETEX a i to nie w każdych warunkach. Jedyne co nie przemaka to zwykła folia PCV ale nie oddycha. GORETEX jest drogi i zajmuje za dużo miejsca, a poza tym i tak prędzej czy później przemoknie. Folia nie wchodzi w rachubę więc CO??? Co nadaje się na prawdziwą przeciwdeszczówkę???

PS Zamierzałem poczekać do ostatniego odcinka i przeczytać całość ale nie wytrzymałem :wink:

W tej sytuacji, ja widzę trzy wyjścia:
- nie jeździć w ogóle bo może padać
- nie jechać kiedy pada
- modlić się, żeby nie padało
No ew. jak radzi Sylwek, jechać samochodem.
GMOLE DO XL 600 i XL 700 i Afryki ... robię
504894578
Awatar użytkownika
henry
swobodny rider
swobodny rider
 
Posty: 2893
Obrazki: 3
Rejestracja: 12.06.2008, 22:12
Miejscowość: INOWŁÓDZ

Re: KOMI Respublika przedsmak WORKUTY

Postprzez henry » 21.01.2018, 11:44

Dzień 15
29 lipca 2017 Sobota

Wstajemy póżno, a hotel opuszczamy jeszcze później, bo o 12.00.

Image

Nie ma w tym jednak nic dziwnego, bo jak wiemy, nigdzie nam się za bardzo nie spieszy.
Drugi, ważniejszy powód, to wczorajszy dzień i nasza walka z deszczowym zimnikiem, dostaliśmy mocno w dupę i dłuższy odpoczynek był nam bardzo potrzebny. Jeszcze wieczorem, miałem obawy czy nie będziemy zmuszeni pozostać w hotelu na kolejną dobę, ale okazało się, że rosyjska goriłka doskonale poradziła sobie z wszystkimi dolegliwościami. Po naszych słabościach nie ma śladu, jesteśmy wypoczęci, a i nasze ciuchy pozbyły się wilgoci na tyle, że możemy je spokojnie ubrać.
Opuszczamy przytulny i ciepły hotel i wylatujemy z miasta w kierunku na Syktywkar.
Pogoda nieciekawa. Chłodno, pochmurno, jest szansa, że znowu może padać.
Patrzymy na siebie z niepokojem, bo po wczorajszym dniu, nie bardzo mamy ochotę na jazdę w deszczu. No nic, na razie nie pada, zobaczymy co będzie dalej.
Po drodze jeszcze tankowanie i możemy spokojnie jechać, podziwiając po drodze krajobrazy.

Image

Image

Image

Posiłek, czyli co robić kiedy czujesz, że twój organizm domaga się jedzenia.
Rosja to nie Polska, gdzie co 30 – 50 km. spotkasz jakiś bar i to ty możesz sobie wybrać, gdzie będziesz jadł , a na każdej stacji możesz zjeść posiłek podstawowy. W Rosji, to bar wybiera ciebie.
Po prostu, jest ich tak mało, że kiedy widzisz bar, a jesteś w okolicach pory obiadowej, nie możesz się zastanawiać, zjeżdżać czy może zjesz w następnym. Następny może będzie za 100 km, albo w ogóle go nie będzie. Dlatego, kiedy widzimy napis „Кафе Заречъе”, nie zastanawiamy się ani chwili, zjeżdżamy nad brzeg rzeki Wym nad którą stoi bar.

Image

Image

Nie pamiętam co jedliśmy, ale pamiętam jedno, obiad popijaliśmy kompotem. Nie sokiem, nektarem czy jakimś tam napojem, ale prawdziwym kompotem domowym (damasznym).
Tak … u nas tego nie spotkasz, mamy wszystko chemiczne, a tam … proszę bardzo, prawdziwy domowy kompot. Prawie w każdym barze coś takiego mają, robione z różnych owoców dostępnych w okolicy, a więc i różne smaki, ale generalnie pyszne.

Po obiadku, pędzimy dalej … a tymczasem, pogoda nam się klaruje, chmury gdzieś się rozwiewają i zaczyna przeświecać słoneczko ... most na rzece Wyczegda i dalej w kierunku Syktywkaru.

Image

Image


Gdzieś za Syktywkarem, jako że dzień zbliża się do końca, zjeżdżamy w jakiejś miejscowości pod sklep, zrobić zaopatrzenie na dzisiejszą kolację i jutrzejsze śniadanie.
Pod sklep podjeżdża osobówka z dwoma facetami i jak zwykle zaczyna się rozmowa ze standardowymi pytaniami. W momencie, kiedy mówimy, że jesteśmy z polski, młodszy spogląda na starszego - „Michaił, to Twoi ziomkowie” mówi. Okazało się, że Michał jest potomkiem polskich zesłańców, jeszcze z czasów rozbiorów i może nie było by w tym jakiejś sensacji, ale pytanie jakie zadał nam Michał, rozwaliło mnie zupełnie - „ czemu polaki nie lubią ruskich ?”
Z ruskim, pewnie bym podjął temat i podyskutował, ale w tej sytuacji, zamurowało mnie zupełnie i nawet nie miałem ochoty odpowiadać.
No cóż … to już nie jest Michał, to jest Михаил.
Михаил to ten z prawej … z mojej prawej.

Image

Image

Image

Lecimy … a to są drogi leśne, po których wywozi się drzewo. Na ogół teren jest tak podmokły, że żeby wjechać do lasu cięższym sprzętem, najpierw trzeba wyciąć drzewa, które posłużą jako podwalina pod drogę.

Image

Image

Lecimy, a że dzień ma się ku końcowi, a my zamierzamy dzisiaj biwakować w naturze, rozglądamy się pilnie za miejscem odpowiednim, czyli w miarę suchym, pod namiot.
Wiemy, że sucho jest tam gdzie rośnie sosna, dlatego szukamy lasu sosnowego i to najlepiej na jakimś wzniesieniu. W końcu, jest wszystko to o czym myśleliśmy, czyli sucha górka a na niej sosna. Odjeżdżamy kawałek od drogi, żeby nie słyszeć odgłosów i znajdujemy całkiem przyjemny, odkryty teren. Wszystko jest fajnie, ale oczywiście nie jesteśmy tam sami … wszechobecne komary już na nas czekają. Czyli standardowo, siatka na głowę, szybkie rozkładanie namiotu, a potem …

Image

Image

Image

Image

Image

Image

i do śpiworka.

Image

Dystans 480 km. biorąc pod uwagę, że wystartowaliśmy o 12.00, niezły odcinek.
Temperatura 18 – 24 oC.
GMOLE DO XL 600 i XL 700 i Afryki ... robię
504894578
Awatar użytkownika
henry
swobodny rider
swobodny rider
 
Posty: 2893
Obrazki: 3
Rejestracja: 12.06.2008, 22:12
Miejscowość: INOWŁÓDZ

Re: KOMI Respublika przedsmak WORKUTY

Postprzez Mazak » 21.01.2018, 23:47

mega sie czyta idealne na zimowe wieczory :thumbsup:
super wyjazd
Awatar użytkownika
Mazak
pyrkający w orzeszku
pyrkający w orzeszku
 
Posty: 224
Rejestracja: 08.12.2011, 00:57
Miejscowość: Hastings/Warszawa
Mój motocykl: XL700V

Re: KOMI Respublika przedsmak WORKUTY

Postprzez Wiki » 22.01.2018, 20:18

Jak przejdę kiedyś na emeryturę :smile: to chętnie się z wami gdzieś wybiorę.
Rozumiem, że selekcja kandydatów jest ostra, ale jestem pewien, że się nadaję. :impreza:
Jak zwykle zostaje jeden problem (przynajmniej dla mnie) czy moja połowica puści mnie dłużej niż na 10 dni bez zbędnych scen małżeńskich :lanie:
Awatar użytkownika
Wiki
emzeciarz agroturysta
emzeciarz agroturysta
 
Posty: 267
Obrazki: 2
Rejestracja: 27.07.2015, 18:35
Miejscowość: Dukla
Mój motocykl: XL600V

Re: KOMI Respublika przedsmak WORKUTY

Postprzez kapsun » 22.01.2018, 20:28

Super lektura, zazdroszczę wypadu
Awatar użytkownika
kapsun
miejski lanser
miejski lanser
 
Posty: 388
Rejestracja: 27.11.2017, 14:01
Miejscowość: Pyrlandia
Mój motocykl: XL650V

Re: KOMI Respublika przedsmak WORKUTY

Postprzez henry » 22.01.2018, 20:33

Wiki napisał(a):Jak przejdę kiedyś na emeryturę :smile: to chętnie się z wami gdzieś wybiorę.
Rozumiem, że selekcja kandydatów jest ostra, ale jestem pewien, że się nadaję. :impreza:
Jak zwykle zostaje jeden problem (przynajmniej dla mnie) czy moja połowica puści mnie dłużej niż na 10 dni bez zbędnych scen małżeńskich :lanie:

Kiedy będzie ta emerytura ? Tyle masz czasu, żeby zacząć urabiać żonę :lol:
Kiedy moja zaczęła mówić, że może już wystarczy tych wyjazdów, powiedziałem ok. ale ja nie mogę siedzieć bezczynnie więc ... zacznę latać motolotnią ... i co ?
Dobra, to już jedż, ale uważaj na siebie :smile:
GMOLE DO XL 600 i XL 700 i Afryki ... robię
504894578
Awatar użytkownika
henry
swobodny rider
swobodny rider
 
Posty: 2893
Obrazki: 3
Rejestracja: 12.06.2008, 22:12
Miejscowość: INOWŁÓDZ

Re: KOMI Respublika przedsmak WORKUTY

Postprzez Sylwek » 28.01.2018, 11:27

henry napisał(a):ale ja nie mogę siedzieć bezczynnie więc ... zacznę latać motolotnią ...

Mam ze dwa silniki do tych fruwadeł,...jakby co :grin: .

A poza tym, gdzieś się schował Henry?
Naród czeka na dalsze opowieści :smile: .
Sylwek
czyściciel nagaru
czyściciel nagaru
 
Posty: 502
Obrazki: 95
Rejestracja: 13.03.2012, 11:08
Miejscowość: Lisków
Mój motocykl: XL600V

Re: KOMI Respublika przedsmak WORKUTY

Postprzez henry » 28.01.2018, 17:59

Sylwek napisał(a):
henry napisał(a):ale ja nie mogę siedzieć bezczynnie więc ... zacznę latać motolotnią ...

Mam ze dwa silniki do tych fruwadeł,...jakby co :grin: .

A poza tym, gdzieś się schował Henry?
Naród czeka na dalsze opowieści :smile: .

Jakoś tak się porobiło, że brakuje mi czasu ostatnio :niewiem:
GMOLE DO XL 600 i XL 700 i Afryki ... robię
504894578
Awatar użytkownika
henry
swobodny rider
swobodny rider
 
Posty: 2893
Obrazki: 3
Rejestracja: 12.06.2008, 22:12
Miejscowość: INOWŁÓDZ

Re: KOMI Respublika przedsmak WORKUTY

Postprzez szymon.c » 28.01.2018, 20:09

Pieknie sie czytalo i ogladalo. Dziekuje!
Awatar użytkownika
szymon.c
wiejski tuningowiec
wiejski tuningowiec
 
Posty: 82
Rejestracja: 01.09.2015, 01:37
Miejscowość: Tarnów
Mój motocykl: XL600V

PoprzedniaNastępna

Wróć do Wyprawy - relacje, zdjęcia



Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 0 gości

cron