Łemkowiada - czyli dzien wolnego w Beskidzie Niskim

Krótsze lub dłuższe wyjazdy.

Łemkowiada - czyli dzien wolnego w Beskidzie Niskim

Postprzez luk2asz » 26.09.2011, 12:50

I stało się, Jacoo miał urlop, chciał jechać wokół Tatr ale ja już trzeci raz w tym sezonie nie miałem sił na tą trasę. Mówię, chłopie wyjedziemy o 7 zrobimy jakieś 450 km i pojeździmy po fajnych szutrach w Beskidzie Niskim. Krakowskim targiem umówiliśmy się o 8.00 na shellu i w drogę.

Plan zakładał dojazd w Beskid Niski i eksplorację tamtejszych szutrów po wysiedlonych wioskach w akcji "Wisła".

Dla przypomnienia naszej historii (ale mnie na patriotyzm wzięło) :lol: :
"Akcja "Wisła" (Operacja "Wisła") – akcja militarna wymierzona w struktury Ukraińskiej Powstańczej Armii i Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, oraz przesiedleńcza dokonana w celu usunięcia wybranych grup ludnościowych, m.in. Ukraińców, Bojków, Dolinian i Łemków, jak również rodzin mieszanych polsko-ukraińskich, głównie z terenów Polski południowo-wschodniej (Rzeszowszczyzna i Lubelszczyzna), głównie na tzw. Ziemie Odzyskane, która miała miejsce w dwa lata po zakończeniu II wojny światowej. Przeprowadzona została przez formacje wojskowe Rzeczypospolitej Polskiej (Ludowe Wojsko Polskie), policyjne (Korpus Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Milicję Obywatelską, Wojska Ochrony Pogranicza, Ochotniczą Rezerwę Milicji Obywatelskiej), jak i jej agendy cywilne (Państwowy Urząd Repatriacyjny)." - wiki.

Cała trasa wyglądała jak poniżej, zrobiliśmy 417 km z czego 63 km po super szutrach

Image

Na początek trzeba było dojechać w rejony Wysowej Zdroju. A że nie lubimy jeździć głównymi to polecieliśmy bocznymi na Limanową i dalej przez N. Sącz i dolinę Kamionnej, do miejscowości Stawisza.
Image

Dojazd jak to w tej części kraju, kręty :smile: i górzysty. Po ostatnim dojeździe na zlot w Serpelicach miałem dosyć długich prostych odcinków :lol:
Image

Właśnie w Stawiszach rozpoczął się szutrowy etap naszej wycieczki. Pierwszy etap miał coś ponad 7 km i leciał równiutkim szutrem przez lasy i polany. Dojechaliśmy do Ropek, gdzie polecam gospodarstwo Swystowy Sad. Można tam zjeść przepyszne ciasto domowe i napić się kawy w pięknych okolicznościach przyrody. A że my nie mieliśmy czasu to polecieliśmy dalej.
Swystowy Sad jest przepiękny - można się wyciszyć przy czymś suchym i zielonym :lol: :lol:
Image

A to już początek szutrów i droga przez Ropki, Hutę Wysowską do Wysowej.
Image
Image
Image
Image

Poniżej przełęcz Hutniańska (645 mnpm), a dalej zjazd przez Hutę Wysowską do Wysowej.
Image

To był pierwszy odcinek szutrowy bardzo przyjemny tym bardziej, że z Ropek do Huty położyli nowa szutrową drogę i nie trzeba było się ślizgać po łące.
Image

Szybki przejazd przez Wysową w kierunku granicy ze Słowacją. Droga leci przez wioskę Blechnarka i z roku na rok jest więcej asfaltu.

Tuż przed granicą zaczyna się następny odcinek szutrowy i biegnie przez granicę na przełęczy Wysowskiej (610 mnpm).
Image

To juz sama granica, dalej zjazd na Słowację i szybki przejazd w kierunku przejścia w Ożennej.
Image
Image
Image
Image

Do granicy w Ożennej prowadzi 5 szybkich serpentyn, a asfalt jeszcze pachnie nowością, więc był powód do zamknięcia opony.
Tu juz znowu w Polsce, czyli granica w Ożennej (przełęcz Beskid nad Ożenną 590 mnpm).
Image
Image

Dalej po dojechaniu do Ożennej i Wyszowatki zaczyna się "eksploracja" łemkowszczyzny. Przejeżdżamy przez wsie, które znajdują się tylko na mapie. Jedynymi śladami po wioskach są łemkowskie krzyże i cmentarze. Wszystkie te tereny to pozostałości właśnie po akcji "Wisła"

Wszystko co poniżej to samiutkie szutry, a odcinek z Radocyny do Zdyni to istna autostrada szutrowa, takimi równymi szutrami jeździłem tylko w Finlandi - 100km/h bez problemu.
Image

Tu właśnie zaczynają się szutry - Wyszowatka.
Image
Cmentarz w wiosce Długie.
Image

Pierwszy raz przekraczamy Wisłokę i wjeżdżamy do :omg: jak to się odmienia, nie ważne wioska Czarne. Tu zamieszkał kiedyś, nie wiem czy mieszka dalej, Andrzej Stasiuk. To chyba jedyny istniejący dom w tej opuszczonej wsi.
Image

Z Czarnego pojechaliśmy na Nieznajową, do pokonania były cztery łatwe brody (cały czas Wisłoka) ale nam zrobiło się osiem. Ponieważ na drodze z Nieznajowej do Wołowca stał olbrzymi znak zakaz ruch z wielką tabliczką nie dotyczy ALP postanowiliśmy zawrócić, choć po cały czas zastanawialiśmy się czy ktoś nie zmazał z tej tabliczki początku TRANS i czy na pewno dobrze robimy omijając takie drogi :lol:
No to co powrót przez Wisłokę (generalnie byliśmy u źródeł Wisłoki)
Image

A to już cmentarz w Czarnem.
Image
Image
Image

Z Czarnego polecieliśmy w kierunku Jasionki i tam postanowiliśmy wrócić do Radocyny na rozlewiska Wisłoki.
Image
Image
Image
Image
To zdjęcie z wyjazdu samochodowego jak pogoda była lepsza.
Image

Jak już pisałem, wrociliśmy do Radocyny, spotkaliśmy leśnika, pogadaliśmy trochę na temat legalności jazdy po lasach :grin: i pogoniliśmy do końca wsi na rozlewiska. Niestety samych rozlewisk nie zobaczyliśmy bo znowu stał znak z tabliczką nie dotyczy ALP (następnym razem wezmę markera i dopiszę TRANS), po za tym był zakaz wstępu bo to niby aktywny teren łowiecki czy coś takiego, a jak nas wezmą na motorach za zwierzynę to pijanemu myśliwemu nie przegadasz, że jak ryczy jak jeleń to nie znaczy, że od razu można strzelać. A przy okazji właśnie zaczęło się "rykowisko" i leśników dużo po krzakach.
Image

Z Radocyny pomknęliśmy jak pisałem autostrada szutrową do Zdyni. To jest ta Zdynia gdzie co roku odbywa się duży zlot motocyklowy.
Dalej asfaltem i serpentynami na przełęcz Małastowską (604 mnpm). Jackowi przeszkodził w zabawie na zakrętach jakiś wielki ciągnik siodłowy z koparką :lol:
Na przełęczy zrobiło mi się sentymentalnie bo spałem kiedyś tam na cmentarzu jak chodziłem po górach i często byłem tam na desce.

Dalej skoczyliśmy do schroniska pod Magurą Małastowską i drogą, która miała otwarty szlaban i znaku z napisem ALP nie było, dojechaliśmy do Nowicy.
Image
Image
Image
Image

Ten odcinek szutrowy wyglądał jak poniżej, a na jego końcu w Nowicy wylądowaliśmy w cerkwi.
Image

Cerkiew i cmentarz w Nowicy. Nowicę zaczynają atakować przyjezdni z rejestracjami na W :lol: i budują, a raczej przenoszą drewniane domy.
Image
Image
Image
Image

Dalej był zjazd przez Oderne do Kwiatonia. Z Kwiatonia do Hanczowej był kiedyś szuter ale ktoś wpadł na pomysł wyasfaltowania go. Ale i tak droga jest przyjemna, zwłaszcza jak pamiętam podjazd na rowerze był ostry :smile: .
Image

I żeby nie było, że nie widać Jeziora Klimkowskiego. W ramach ciekawostki, Hoffman kręcił Ogniem i Mieczem nad Jeziorem Klimkowskim i udawał że to Dniepr.
Image

Po dojechaniu do Hańczowej zamknęliśmy pętle i pomknęliśmy z powrotem do Ropek.
Image

Tam szlakiem konnym (w Automapie droga była), przeskoczyliśmy do Izb. Końcówka zjazdu odbyła sie w mazi błotnej ponieważ robili nowa drogę, a tłucznia jeszcze nie wysypali. Na szczęście na końcu był bród więc się błoto od opon odkleiło.
Image
Image

Później w Izbach postanowiliśmy jeszcze po szutrować. Jak planowałem trasę to w automapie nawet tam była droga. Rzeczywistość okazała się inna i nasze opony na mokrej trawie i glinie pod nią nie dały rady lekkiemu podjazdowi. W pewnym momencie stałem w miejscu na jedynce i drobiłem nogami jak gejsza, a moto nie chciało drgnąć. Tylko zapomniałem, że Jacoo stoi za mną. Na szczęście schował się za wysoką szybę i deflektor, a moto wyglądało tak:
Image

Postanowiliśmy jednak zawrócić i polecieć normalnie znowu na Słowację, szutrowym przejściem do Fricki. Niestety przy powrocie Jacoo położył moto i dźwignia od biegów "skręciła na zachód" - zostały tylko jedynka i dwójka. Na szczęście w stadninie w Izbach mieli imadło. A że naprawa trochę zajęła czasu, to odpuściliśmy Słowację i po betonowych płytach zjechaliśmy do Tylicza i dalej przez Powroźnik do Muszyny i dolina Popradu do Rytra. Polecam tą trasę piękne widoki i zakręt na zakręcie. Dalej ominęliśmy Stary i Nowy Sącz i przejechaliśmy przez odcinek drogi Kamienica - Limanowa, który jest torem do wyścigowych górskich samochodowych mistrzostw polski. Czyli szeroko, kręto i gładko do Limanowej. Dalej tak jak w tamta stronę do Kraka i na jedzenie do "Węgra"

Image

Dzięki Jacoo za wycieczkę.
luk2asz
szorujący kolanami
szorujący kolanami
 
Posty: 1657
Obrazki: 0
Rejestracja: 15.05.2009, 10:31
Miejscowość: Kraków
Mój motocykl: inne endurowate moto

Re: Łemkowiada - czyli dzien wolnego w Beskidzie Niskim

Postprzez jacoo » 26.09.2011, 20:19

noooooo piknie Panie piknie :ok:

ja również thanks za przelotkę:) :thumbsup: :thumbsup: :thumbsup:

PS: zjeżdżając do garażu moto zgasło ( Ty wiesz dlaczego :haha: )
rystakpa.

Jazda na motocyklu jest najprzyjemniejszą rzeczą jaką można robić w ubraniu.
xl600v -->DL650-->XT660Z-->
Obecnie: XL700 VA
Awatar użytkownika
jacoo
młody podróżnik
młody podróżnik
 
Posty: 1964
Rejestracja: 16.09.2009, 17:11
Miejscowość: Kraków/Zakopane
Mój motocykl: XL700V

Re: Łemkowiada - czyli dzien wolnego w Beskidzie Niskim

Postprzez TROJAN » 26.09.2011, 21:07

Ale fajno ...... :thumbsup: , cieszę się chłopaki ,że wam się udało :thumbsup:

Super wyjazd ..... :grin:
TROJAN
swobodny rider
swobodny rider
 
Posty: 3367
Rejestracja: 28.10.2008, 23:26
Miejscowość: KRAKóW
Mój motocykl: inne endurowate moto

Re: Łemkowiada - czyli dzien wolnego w Beskidzie Niskim

Postprzez luk2asz » 26.09.2011, 21:15

jacoo napisał(a):noooooo piknie Panie piknie :ok:

ja również thanks za przelotkę:) :thumbsup: :thumbsup: :thumbsup:

PS: zjeżdżając do garażu moto zgasło ( Ty wiesz dlaczego :haha: )


a ja tam jeszcze na wielicką do BP dojechałem :lol: :lol:


TROJAN napisał(a):Ale fajno ...... :thumbsup: , cieszę się chłopaki ,że wam się udało :thumbsup:

Super wyjazd ..... :grin:


nie gadaj , następnym razem polecimy na te kujawskie szutry razem
luk2asz
szorujący kolanami
szorujący kolanami
 
Posty: 1657
Obrazki: 0
Rejestracja: 15.05.2009, 10:31
Miejscowość: Kraków
Mój motocykl: inne endurowate moto

Re: Łemkowiada - czyli dzien wolnego w Beskidzie Niskim

Postprzez TROJAN » 26.09.2011, 21:55

.........a tam tak dziewiczo i spokojnie i przede wszystkim cudnie . :blush:

Pojedziem tógewer next jer
TROJAN
swobodny rider
swobodny rider
 
Posty: 3367
Rejestracja: 28.10.2008, 23:26
Miejscowość: KRAKóW
Mój motocykl: inne endurowate moto

Re: Łemkowiada - czyli dzien wolnego w Beskidzie Niskim

Postprzez jacoo » 27.09.2011, 20:01

ło qrefff ale jestem piękny na tych fotkach :ok:
rystakpa.

Jazda na motocyklu jest najprzyjemniejszą rzeczą jaką można robić w ubraniu.
xl600v -->DL650-->XT660Z-->
Obecnie: XL700 VA
Awatar użytkownika
jacoo
młody podróżnik
młody podróżnik
 
Posty: 1964
Rejestracja: 16.09.2009, 17:11
Miejscowość: Kraków/Zakopane
Mój motocykl: XL700V

Re: Łemkowiada - czyli dzien wolnego w Beskidzie Niskim

Postprzez Bugi » 28.09.2011, 06:47

jacoo napisał(a):ło qrefff ale jestem piękny na tych fotkach :ok:



uważaj bo zostaniesz gwiazdą piosenki żołnierskiej :lol: :lol: :grin:
Pozdrawiam
Bugi
jak cos działa, nie ruszaj bo spier...
Pomarańczowy dzik :)

http://www.youtube.com/user/bugi275
Awatar użytkownika
Bugi
swobodny rider
swobodny rider
 
Posty: 3325
Rejestracja: 27.06.2009, 08:23
Miejscowość: Kraków
Mój motocykl: inne endurowate moto

Re: Łemkowiada - czyli dzien wolnego w Beskidzie Niskim

Postprzez TROJAN » 28.09.2011, 07:34

jacoo napisał(a):ło qrefff ale jestem piękny na tych fotkach :ok:


szit madafaka ... :grin:

:sex: :whip:
TROJAN
swobodny rider
swobodny rider
 
Posty: 3367
Rejestracja: 28.10.2008, 23:26
Miejscowość: KRAKóW
Mój motocykl: inne endurowate moto

Re: Łemkowiada - czyli dzien wolnego w Beskidzie Niskim

Postprzez konbit » 28.09.2011, 08:55

Super wyprawa.

Wielokrotnie bywałem w tamtych okolicach i jest tam naprawdę pięknie. Fajnie było z wami odwiedzić i powspominać bliskie mi miejsca. (Wysowa, Ropa. zapomniane cmentarze itd.)
Szkoda tylko że wszystkie fajne drogi zostały pozamykane i powiesili "Nie dotyczy ALP" chyba trzeba się do nich zaciągnąć :grin:


Po relacjach kolegów i moich ostatnich doświadczeniach z Bieszczad na następny wypad "Górsko-szutrowo-off" wybieram się na Ukrainę.
Awatar użytkownika
konbit
miejski lanser
miejski lanser
 
Posty: 383
Rejestracja: 11.05.2009, 20:01
Miejscowość: Warszawa
Mój motocykl: XL650V

Re: Łemkowiada - czyli dzien wolnego w Beskidzie Niskim

Postprzez luk2asz » 28.09.2011, 14:27

konbit napisał(a):Super wyprawa.

Wielokrotnie bywałem w tamtych okolicach i jest tam naprawdę pięknie. Fajnie było z wami odwiedzić i powspominać bliskie mi miejsca. (Wysowa, Ropa. zapomniane cmentarze itd.)
Szkoda tylko że wszystkie fajne drogi zostały pozamykane i powiesili "Nie dotyczy ALP" chyba trzeba się do nich zaciągnąć :grin:


Po relacjach kolegów i moich ostatnich doświadczeniach z Bieszczad na następny wypad "Górsko-szutrowo-off" wybieram się na Ukrainę.


Wszystkie drogi szutrowe, którymi jechaliśmy poza jedną (z przełęczy Małastowskiej do Nowicy) są legalne. ALP jest dużo ale jak się jeździ poza rykowiskiem to jest mała szansa spotkania leśników. Jak coś do dawaj w te rejony i polatamy.
luk2asz
szorujący kolanami
szorujący kolanami
 
Posty: 1657
Obrazki: 0
Rejestracja: 15.05.2009, 10:31
Miejscowość: Kraków
Mój motocykl: inne endurowate moto

Re: Łemkowiada - czyli dzien wolnego w Beskidzie Niskim

Postprzez Bolek » 28.09.2011, 19:32

jacoo napisał(a):ło qrefff ale jestem piękny na tych fotkach :ok:

Dobrze, że wszystkie fotki masz w kasku :lol: :lol: :lol:
Traska super mam nadzieję Łukasz ,że kiedyś przejedziemy ją większą grupą :thumbsup:
Jak się smucisz to jesteś smutas a jak się kłócisz to jesteś ....☺
Awatar użytkownika
Bolek
przycierający rafki
przycierający rafki
 
Posty: 1161
Obrazki: 0
Rejestracja: 30.09.2008, 19:39
Miejscowość: Libiąż
Mój motocykl: inne endurowate moto


Wróć do Wyjazdy / wycieczki / wypady



Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 0 gości